Przede wszystkim muszę dokładnie zastanowić się nad datą. Jest rzeczą wiadomą, że kiedy chcę wylecieć w jakimś mocno obleganym świątecznym okresie, to rezerwacji najlepiej dokonać znacznie wcześniej, na przykład kilka miesięcy przed planowanym odlotem. Oczywiście interesuje mnie jakiś w miarę tani lot.

Nie bójmy się dokonywać transakcji i zawierać umów przez internet
Nie bójmy się dokonywać transakcji i zawierać umów przez internet (by Jakub Krechowicz)

W tym celu mogę udać się do biura podróży lub do pośrednika w sprzedaży biletów lotniczych. Jak nie będę mieć ochoty na wyjście z domu albo czas mam dopiero późnym wieczorem,  zawsze zostaje mi możliwość sprawdzenia ofert na portalach w Internecie. Jest ich multum! Ja wybieram tylko te,  które ewidentnie posiadają stosowne akredytacje.  Na forach jeszcze sprawdzam co piszą o nich użytkownicy. 

Taki system wyszukiwania połączeń jest całkiem niezły. Dowiaduję się o wszystkich warunkach sprzedaży oraz o całej masie promocji na bilety lotnicze, które są adresowane jedynie do internautów.  Postanawiam więc zabukować bilet. Wypełniam formularz i wysyłam. Na maila dostaję odpowiedź zwrotną z interesującymi mnie danymi. Mogę jedynie podać numer biletu przy odprawie albo zamówić sobie, że odbiorę go pocztą. Ja decyduję się na odebranie biletu na lotnisku. Pamiętam by zapłacić za niego. Tylko wówczas będzie ważny. 

Na bilecie szukam wszystkiego, co jest istotne: moich danych, portu, z którego wylatuję, dokąd lecę, gdzie ląduję i jakie mam przesiadki. Powinna być tam podana także godzina wylotu i przylotu, klasa, którą wybrałam ( ekonomiczna) oraz wszelkie niezbędne kody: numer rejsu, kod przewoźnika, kod IATA, numer terminalu. Zawsze muszę pamiętać, żeby do odprawy stawić się najpóźniej na czterdzieści minut przed odlotem. Na lotnisku, oprócz biletu, ważne jest, by przy odprawie podać także kartę pokładową, która muszę mieć przy sobie.

Czy nie boję się dokonywać transakcji i zawierać umów przez Internet? Nie!  wiem, że każda z nich jest szyfrowana za pomocą klucza SSL i moje dane, a co za tym idzie – moje pieniądze, są bezpieczne.  Poza tym linie lotnicze już prawie od dwudziestu pięciu lat wykorzystują znane i niezawodne systemy rezerwacyjne takie jak: Amadeus, Galileo czy Sabre. Nie muszę się niczego obawiać.  Mój bilet zostaje zapisany w specjalnym raporcie TINS. Na pewno nie zaginie, a co najważniejsze – ja bałaganiara, od urodzenia – nie muszę się już wcale martwić o to czy ja go przypadkiem nie zapodzieję albo  nie zniszczę, wylewając na niego niechcący poranną kawę.

Menu